facebook instagram pinterest

“Moja babcia jadła gluten i piła mleko i żyła 90 lat”… czyli jak argument babć ma się do rzeczywistości

“Moja babcia jadła gluten i piła mleko i żyła 90 lat”… czyli jak argument babć ma się do rzeczywistości

Bawi mnie trochę, kiedy słyszę od sceptyków, że unikanie pewnego rodzaju żywności, np. glutenu to taka moda, alergie są wymysłem, a “moja babcia to jadła chleb i piła mleko i żyła 90 lat”. Dzisiaj skłoniło mnie to do napisania osobnego posta.

Bo argument babć to akurat strzał w stopę. Dlaczego? Bo zapominamy o wszystkim innym, co mogło uczynić nasze babcie długowieczne.

Nasze babcie/prababcie:

Jeśli piły mleko to wiejskie, od krowy pasącej się na łące, pełnotłuste. Nie od krowy, która dostaje całą gamę antybiotyków i hormonów, nie widziała nigdy słońca której pokarm to sztuczne pasze. To mleko nie było pasteryzowane w bardzo wysokiej temperaturze, która zabija jakiekolwiek dobre bakterie, które mogłyby się w mleku znajdować. A już na pewno nie spożywały tego mleka codziennie dodatkowo w postaci serków, jogurtów, lodów jak robi się to dzisiaj.

Jeśli jadły chleb to ręcznie wyrabiany na zakwasie, który to zakwas podnosił wartość odżywczą chleba, naturalizował kwas fitynowy i częściowo ten nieszczęsny gluten. Nie jadły napompowanych spulchniaczami bułek wyrabianych z głęboko zamrożonego wcześniej ciasta. Nie miały dostępu do tak zmodyfikowanej pszenicy, którą mamy teraz (która ma tak wysoki poziom glutenu, jaki wcześniej nie występował w naturze; pszenicę zaczęto modyfikować dopiero w XX w.!). Obok chleba, nie sięgały namiętnie po przekąski na bazie pszenicy. Nie jadły nawet ułamka tych wszystkich, przetworzonych produktów pszenicznych, po które dzisiaj niektórzy sięgają nawet kilka razy dziennie.

Jadły mniej niż teraz, bo nie było tyle jedzenia, a rodzeństwo często liczne, i trzeba było wykarmić wszystkich 🙂 Nie obciążały non stop swojego układu pokarmowego ciągłymi przekąskami, ciastkami, cukierkami, batonikami, lodami… Nie jadły takich słodyczy i rafinowanej żywności. Bo tego najzwyczajniej nie było.

Jadły mięso z podwórka, jajka od szczęśliwych kur, nienapakowany hormonami drób, nie bały się smalcu, masła, i tłuszczów zwierzęcych, które tak naprawdę są dla nas najbardziej naturalne. Nie bały się cholesterolu, który jest nam potrzebny chociażby do jasnego myślenia (nasz mózg składa się z dużej części z cholesterolu). Nie używały rafinowanych (utlenionych, prozapalnych) olejów roślinnych, i sztucznie utwardzanych margaryn, nikt im jeszcze nie wmawiał dla zysku, że takie oleje są dla nich super dobre.

Prawie wszystko co jadły było ekologiczne, bo rosło sezonowo, lokalnie, naturalnie, na świeżym powietrzu. Po prostu kiedyś nie było potrzeby nazywania tego ekologicznym, było to  normalne jedzenie. Dzięki temu spożywały więcej witamin, minerałów, a mniej chemii, pestycydów.

Dodawały umiejętnie ziół i przypraw w kuchni, które wzmacniały, leczyły, wspomagały. Dzisiaj w rafinowanej żywności znajdziemy dodatki, które działają odwrotnie, osłabiają, pozbawiają energii, obciążają.

Kisiły, wędziły i obrabiały pokarmy same. Kasze i zboża moczyły i fermentowały. Robiły domowe przetwory. Używały naturalnych metod. Nie znały sztucznych konserwantów, barwników, wypełniaczy, glutaminianu sodu, syropu glukozowo-fruktozowego ani wszelakich dodatków E. Pokarmy przechowywały w słoikach czy glinianych naczyniach a nie plastikach.

Spędzały dużo czasu na świeżym powietrzu (które nawiasem mówiąc, było też dużo mniej zanieczyszczone). Więcej się ruszały. Dzisiaj mało kto ma nawet czas na wyjście na spacer, a większość czasu spędzamy w klimatyzowanych biurowcach.

Większy kontakt z naturą oznaczał również kontakt z naturalnymi bakteriami i nie przesadzanie ze sterylnością. Nie zabijały swojej flory bakteryjnej ciągłą antybiotykoterapią.

Szły spać jak nastawała noc i budziły się kurami, czyli spały tak, jak natura nas do tego stworzyła. Nie siedziały przed komputerami, telefonami do późnych godzin, nie grały w gry, nie przeglądały Instagrama 😉 co znaczy, nie oddziaływały sztucznym, niebieskim światłem i nie pobudzały sztucznie swojego mózgu jak robimy to teraz. Miały lepszy sen, co oznacza lepsze zdrowie.

 

Twoja babcia była zdrowa i długo żyła, mimo że jadła gluten i piła mleko? Myślę, że możemy śmiało twierdzić, że to niekoniecznie te dwa czynniki uczyniły ją długowieczną. Zamiast więc skupiać się tak bardzo na glutenie, spójrzmy na te wszystkie, dobre nawyki, jakie (szczególnie w swojej młodości) miały nasze babcie czy prababcie.

Be primal. Be natural. Be like your grandma.

 

 

(Visited 130 times, 1 visits today)


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *