facebook instagram pinterest

Kilka słów wstępu

Kilka słów wstępu

Od kiedy pamiętam interesowałam się żywieniem, sportem i biologią człowieka, ale pasję tę traktowałam raczej hobbistycznie. Starałam się prowadzić zdrowy tryb życia, lubiłam się ruszać i czytać o nowinkach dietetycznych. Niestety będąc młodsza ślepo wierzyłam w ogólnie promowane zalecenia dietetyczne i starałam się wprowadzać je w życie – pełne ziarno, chudy nabiał, ograniczenie tłuszczów, 5 posiłków dziennie, liczenie kalorii, ale  nigdy do końca nie czułam się idealnie.  Jako nastolatka zaczęłam zmagać się z problemami zdrowotnymi, które z czasem nasilały się (migreny, częste infekcje przeziębienia, problemy skórne, bóle stawów, zmienne humory, PMS), ale zrzucałam winę na stres czy inne czynniki. Im bardziej trzymałam się komercyjnych zaleceń jeśli chodzi o styl żywienia, tym czułam się gorzej, i z taką chustawką zmagałam się kilka kolejnych lat.

Kiedy po raz już kolejny zachorowałam na anginę, a w wyniku kolejnej antybiotykoterapii na zapalenie jelit, wiedziałam, że muszę coś zmienić. Miałam już dosyć chorowania i stwierdziłam, że skoro ciągle jest coś nie tak, to może mój zdrowy tryb życia nie jest wcale aż tak poprawny. Szczęśliwie, w ręcę wpadła mi książka “Dieta bez pszenicy” dra Williama Davisa, opisująca szkodliwość pszenicy i glutenu. Po lekturze byłam w szoku, jak wiele z różnych problemów zdrowotnych znałam już z doświadczenia, ale nie przypisywałam im jedzeniu pszenicy (tak, pszenica karłowata, której w dzisiejszych czasach uzywamy, jest ogromnie zmodyfikowana, podwyższa poziom cukru we krwii szybciej niż zwykły cukier, może uzależniać, źle wpływać na jelita, odpornośc czy gospodarkę hormonalną… po resztę odsyłam do książki 😉 ) Tak zaczęło się intensywne i lawinowe czytanie kolejnych pozycji, blogów, artykułów, publikacji o szkodliwości pewnych produktów, które dotychczas wydawały mi się neutralne lub wręcz zdrowe. Zapoznałam się z pojęciem “paleo”, zaczęłam stopniowo eliminować z diety większość zbóż i nabiału, oleje rafinowane, włączyłam więcej dobrych tłuszczy i żywności probiotycznej. Czułam się coraz lepiej, moje ciało odzyskiwało energię. Pamiętam doskonale jak po odstawieniu kolejnego, codziennie zjadanego zbożowego produktu, płatków owsianych (zazwyczaj są mocno zanieczyszczone glutenem) stan moich jelit poprawił się dosłownie z dnia na dzień. A ja wciąż odkrywałam żywienie na nowo i wszystko jak nigdy, wydawało mi się niesamowicie logiczne.

Zmiana nawyków żywieniowych, włączenie odpowiednich witamin i probiotyków oraz radość z poprawiającego się zdrowia zrobiła ze mnie nowego człowieka. I jakkolwiek to patetycznie by nie brzmiało, naprawdę się tak czułam. Uwolniłam się od przykrych dolegliwości takich jak: migreny, bóle stawów, częste przeziębienia, anginy oraz inne infekcje, problemy skórne, uciążliwy PMS, problemy jelitowe. Mam zdecydowanie lepszy humor i więcej energii, wiecznie problematyczna niegdyś skóra jest gładka, ciało bardziej jędrne. Wracając z pracy wciąz mam energię, żeby poćwiczyć, pójść na spacer z psem, spotkać się z przyjaciólmi, czy ugotować coś nowego. A przede wszystkim czuję się po prostu zdrowa.

Od tamtego czasu moje zainteresowanie i wiedza ewoluowało. Dużo czytam, uczęszczam na szkolenia, wykłady (edit 10.09.2018 – i w końcu zdecydowałam się również na studia na kierunku dietetyka kliniczna 🙂 ). Mój pomysł na bloga powstał z chęci dzielenia się z innymi wiedzą i doświadczeniami, uporządkowania informacji oraz wspierania się w dzisiejszym chaosie dietetycznym, ale równiez podsuwania pomysły na zdrowe, smaczne posiłki, pokazując że zdrowe odżywianie nie jest ani nudne, ani trudne, ani niesmaczne.

Tym pozytywnym akcentem kończę mój pierwszy wpis na blogu i zapraszam Was serdecznie do czytania, próbowania przepisów, komentowania i dyskusji. Miłej lektury 🙂
Kasia

 

 

(Visited 29 times, 1 visits today)


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *